Dziś mija: 9 lat treningów aikido naszego sensei!
TAK, dokładnie 9 lat temu, 20 października 2000 roku, rozpocząłem treningi AIKIDO.
Przyszedłem do mojego sensei Grzegorza Pietrzyka (4dan) do Shudokan Dojo w Bytomniu i tak to się zaczęło.
Chęć zapisania się na aikido urodziła się już kilka lat wcześniej. Pomyślałem sobie, że zbliżająca się matura i " ciężka" nauka do niej, uniemożliwi mi trenowanie. Postanowiłem, że zapiszę się dopiero po maturze. I tak też się stało.
Jak się w międzyczasie okazało, nauka do egzaminu dojrzałości nie była wcale taka ciężka, a i sama matura to pikuś, więc... zmarnowałem 2 lata.
Na pierwszy trening pojechałem z dwoma dobrymi kumplami: Patrykiem i Przemkiem. (Chłopcy kiedyś już trenowali aikido w Sosnowcu, dopóki tynk nie spadł w sufitu na tatami haha wtedy ich kilku miesięczna kariera aikido zakończyła się) Teraz, bardziej doświadczeni życiowo, starsi i chcący chłonąć wiedzę od nowego sensei, trafili razem ze mną do Shudokan Dojo Bytom.
Chłopcy niestety od dawna nie uczęszczają na zajęcia.
Pierwszy trening:
Zapach tatami do dziś pamiętam.
Chwilkę przed treningiem rozmawiamy w trójkę, nie pewnie czując się w nowym otoczeniu.
Nagle głośne klaśnięcia w dłonie sensei a ludzie zaczynają biegać po sali... jedni zamykają okna, drudzy siadają w lini, kolejni szybko ściągają klapki i dołączają do grupy.
My dostosowujemy się do otoczenia.
Pada komenda po japońsku "shomen ni rei" - wszyscy kłaniają się do przodu, następnie " sensei ni rei" - kolejny ukłon i zgodnym głosem słyszymy (jak się domyślamy) kolejne słowa w języku japońskim : "onegaishimasu".
Popatrzyliśmy na siebie z dziwnym uśmiechem i tak to się zaczęło.
Życzę każdemu z moich adeptów, aby mógł się rozkoszować tą sztuką walki jak najdłużej i czerpał z niej jak najwięcej. Czekam na wasze 9 lat na tatami.
Patryk Chmielewski
Przyszedłem do mojego sensei Grzegorza Pietrzyka (4dan) do Shudokan Dojo w Bytomniu i tak to się zaczęło.
Chęć zapisania się na aikido urodziła się już kilka lat wcześniej. Pomyślałem sobie, że zbliżająca się matura i " ciężka" nauka do niej, uniemożliwi mi trenowanie. Postanowiłem, że zapiszę się dopiero po maturze. I tak też się stało.
Jak się w międzyczasie okazało, nauka do egzaminu dojrzałości nie była wcale taka ciężka, a i sama matura to pikuś, więc... zmarnowałem 2 lata.
Na pierwszy trening pojechałem z dwoma dobrymi kumplami: Patrykiem i Przemkiem. (Chłopcy kiedyś już trenowali aikido w Sosnowcu, dopóki tynk nie spadł w sufitu na tatami haha wtedy ich kilku miesięczna kariera aikido zakończyła się) Teraz, bardziej doświadczeni życiowo, starsi i chcący chłonąć wiedzę od nowego sensei, trafili razem ze mną do Shudokan Dojo Bytom.
Chłopcy niestety od dawna nie uczęszczają na zajęcia.
Pierwszy trening:
Zapach tatami do dziś pamiętam.
Chwilkę przed treningiem rozmawiamy w trójkę, nie pewnie czując się w nowym otoczeniu.
Nagle głośne klaśnięcia w dłonie sensei a ludzie zaczynają biegać po sali... jedni zamykają okna, drudzy siadają w lini, kolejni szybko ściągają klapki i dołączają do grupy.
My dostosowujemy się do otoczenia.
Pada komenda po japońsku "shomen ni rei" - wszyscy kłaniają się do przodu, następnie " sensei ni rei" - kolejny ukłon i zgodnym głosem słyszymy (jak się domyślamy) kolejne słowa w języku japońskim : "onegaishimasu".
Popatrzyliśmy na siebie z dziwnym uśmiechem i tak to się zaczęło.
Życzę każdemu z moich adeptów, aby mógł się rozkoszować tą sztuką walki jak najdłużej i czerpał z niej jak najwięcej. Czekam na wasze 9 lat na tatami.
Patryk Chmielewski


